Już rok mija od objęcia rządów przez koalicję PO- PSL. Wielu jest rozczarowanych brakiem znaczących zmian. Wielu spodziewało się więcej po partii, która wygrała rywalizację między innymi dzięki deklaracjom profesjonalizacji polskiej polityki. Czy są podstawy do krytyki dotychczasowych osiągnięć koalicji? Jakie mogą być przyczyny dotychczasowego stanu rzeczy?
Nie bez kozery złośliwi i niecierpliwi wytykali Platformie pustosłowie zapowiedzi o legendarnych już niemal „szufladach pełnych ustaw” z kampanii wyborczej. Faktem jest, że przez dosyć długi czas nie przeprowadzono przez Sejm prawie żadnych znaczących dla kraju rozwiązań. Jak to rozumieć? Czy na pewno należy składać brak legislacyjnej ofensywy na karb braku pomysłów i nieudolności kompetencyjnej? Trudno powiedzieć. Z jednej strony można przychylać się do argumentów koalicji: porządek prawny Rzeczypospolitej jest przeładowany regulacjami, nie należy dokładać do tego chaosu kolejnych niepotrzebnych ustaw. Ilość przygotowanych projektów nie może być wyznacznikiem jakości rządzenia.
KRAJOWY KLINCZ
Dosyć niespodziewanie rządzący zmienili jednak podejście i zapowiedzieli na październik wielką ustawodawczą ofensywę. Parlament miał zostać zalany projektami, co stoi chyba niejako w sprzeczności z wcześniejszymi zabiegami retorycznymi. Trzeba oddać, że zmiany miały obejmować między innymi deregulację poprzez likwidację części niepotrzebnych przepisów. Reformy obejmują również bardzo istotne dziedziny, jakie stanowią służba zdrowia i system emerytalny. W obu przypadkach zanosiło się na to, że niezbędne dla Polski rozwiązania mogą utknąć w martwym punkcie albo zostać poważnie zahamowane. Prezydenckie veto będzie stanowiło zaporę nie do przejścia, zwłaszcza w obliczu małej szansy na porozumienie z Lewicą ( nie wspominając o PiS-ie) w sprawie jego odrzucenia.
ZAGRANICZNA SZOPKA
Również na polu polityki zewnętrznej występują dosyć często daleko idące perturbacje. Nie trzeba chyba szerzej przytaczać wydarzeń związanych z wyjazdem naszych przywódców na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. Większość obserwatorów życia politycznego zainteresowanych dobrem kraju poczuło w związku z nimi zażenowanie i gniew.
PYTANIA O USTRÓJ
Opisana powyżej blokada decyzyjna daje prawo do stawiania pewnych ważnych z punktu widzenia interesu narodowego pytań. Czy konstytucyjne obwarowania podziału władzy nie stanowią zbyt daleko idącego jej skrępowania? Czy zastosowane rozwiązania nie są zbyt asekuracyjne? Czy regulacje wymuszające porozumienie pomiędzy siłami politycznymi zbyt daleko nie rozmijają się z charakterem polskiej kultury politycznej?
Wydaje się że wymienione znaki zapytania stanowią esencję problemów, jakie dotyczą polskiego parlamentaryzmu na obecnym etapie jego rozwoju. Jakość odpowiedzi na te wyzwania zadecyduje najprawdopodobniej o osiągnięciu awansu cywilizacyjnego Rzeczypospolitej w XXI wieku.
skomentuj (1)